Blogowa rubryka Grześka Polończyka

Wpis

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Czy skoki narciarskie będą jeszcze ciekawe?

Gregor

Podczas ostatniego weekendu mogliśmy obserwować zmagania skoczków narciarskich na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Tegoroczne letnie Grand-Prix jest szczególnie warte uwagi, ponieważ podczas tych konkursów testowane są nowe przepisy, według których (być może) niedługo będą oceniane skoki poszczególnych zawodników.

Owe zmiany polegają na tym, iż na ocenę długości lotu będzie wpływała dodatkowo siła wiatru oraz długość rozbiegu. Dzięki tym przepisom, W TRAKCIE TRWANIA KONKURSU istnieje możliwość zmiany stopnia umieszczenia belki startowej. I tak, jeśli przed skokiem danego zawodnika zostanie obniżony rozbieg  (ze względu bardzo długi lot poprzednika) dostaje on dodatkowe punkty. Jeżeli zaś belkę by podniesiono, te punkty analogicznie będą mu odejmowane. Podobnie sytuacja ma się co do wiatru. Jeśli dany zawodnik oddaje skok przy silniejszym wietrze w plecy, otrzymuje ekstra bonusy, w stosunku do przeciwnika, któremu aura bardziej tego dnia sprzyja.

Skoki narciarskie oglądam od bardzo dawna. Niemniej jednak, kiedy w niedzielę śledziłem zmagania zawodników w Zakopanem, po pierwszej serii wyłączyłem telewizor, gdyż było tyle zmian długości rozbiegu, że ta cała rywalizacja zaczęła tracić dla mnie sens. Zawodnicy skakali z 6,7,8,9 i 10 belki startowej.

W zeszłym sezonie nie miał sobie równych Gregor Schlierenzauer . Jeżeli skaczący przed nim zawodnik lądował bardzo daleko, zastanawialiśmy się, co w takich warunkach pokaże Gregor. Były jakieś emocje i naprawdę warto było śledzić poszczególne konkursy. W niedzielę, któryś z poprzedników Schlierenzauera wylądował na 137 metrze. Przed skokiem Austriaka od razu obniżono belkę o dwa stopnie. Gregor oddał skok na odległość 133 metrów i …. wyszedł na prowadzenie.

W poprzednim sezonie, Schlierenzauer często upominał sędziów, aby jak najniżej ustawiali belkę startową. Ci opamiętali się dopiero podczas zawodów na mamuciej skoczni w Vikersund, gdzie Austriak doleciał do 224 metra. Nie było już możliwości na wylądowanie, uderzył mocno o ziemię, a kiedy się już pozbierał pokazał sędziom słynny już gest:

Zawodnik miał rację. Belka startowa powinna być ustawiana pod najlepszego skoczka. Najważniejsze jest bezpieczeństwo. Nie wolno przesadzać, aby będący w najlepszej formie zawodnik nie zrobił sobie krzywdy. Przy zawodach pracuje wielu fachowców, sędziów, trenerów, którzy znają się na tym co robią, więc ustawianie długości rozbiegu nie powinno stanowić dla nich większej trudności. A jeśli chodzi o wiatr, to można przecież przyjąć jakiś wąski zakres, w którym puszczani są skoczkowie. I wtedy to miałoby sens. Ten kto wyląduje najdalej, uzyskując dobre noty za styl wygrywa i basta.

W zbliżającym się sezonie czekają nas Igrzyska Olimpijskie w kanadyjskim Vancouver. Oby tylko nie zostały one zepsute przez nowe przepisy. Trzymajmy kciuki, aby nowe wytyczne nie zostały wprowadzone jeszcze tej zimy.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
polonczyk.barca
Czas publikacji:
poniedziałek, 24 sierpnia 2009 17:51

Polecane wpisy