Blogowa rubryka Grześka Polończyka

Wpisy

  • piątek, 06 maja 2011
    • Podziękowania dla Justyny Kowalczyk

      JKWitam bardzo serdecznie. Po dosyć długiej przerwie postanowiłem nieco „ożywić” bloga. Ponieważ pisanie wierszy jest moim hobby, chciałbym - za pomocą tej właśnie formy - podziękować Justynie Kowalczyk za wszystko co zrobiła dla naszego kraju. Wiersz powstał na podstawie - bardzo ciekawej i godnej polecenia - książki „Bieg życia Justyny”, napisanej przez Adama Sosnowskiego oraz Andrzeja Stanowskiego, a także na podstawie „widokówki”, którą otrzymałem podczas odwiedzin Kasiny Wielkiej (z jednej strony znajduje się zdjęcie Justyny z autografem, natomiast z drugiej wypisane są osiągnięcia naszej multimedalistki).

       

      Bardzo proszę o uszanowanie mojej pracy i nie kopiowanie [przynajmniej bez mojej zgody ( kontakt ze mną: poldi83@tlen.pl), bądź bez podania źródła: (www.polonczyk.blox.pl )] wiersza na inne strony.

         

      A teraz zapraszam serdecznie do lektury :)

       

       

      Dziękuję Ci Justyno…

       

      Pewnego dnia w miejscowości Limanowej,

      Miały miejsce narodziny przyszłej Śniegu Królowej,

      Księżniczka, która z nartami miała być za pan brat,

      Nie do końca wiadomo kiedy przyszła na świat,

      W każdym razie dla nas jest to data historyczna,

      Nieważne czy 19, czy 23 był to dzień stycznia,

      Wiedzą bowiem zarówno dorośli jak i dzieci,

      Że był to rok tysiąc dziewięćset osiemdziesiąty trzeci.

       

      Justyna Kowalczyk – bo właśnie o niej tutaj mowa,

      Jak się później okaże to nasza prawdziwa Duma Narodowa.

       

      Od dziecka  mieszkała w Kasinie Wielkiej,

      To głównie dzięki niej, o tej miejscowości mówi się teraz tak pięknie,

      Już w wieku czterech lat z tatą dumnie na Śnieżnicę wkraczała,

      Można by więc rzec, że już wtedy swą sportową karierę zapowiadała,

      Nie lubiła przedszkola i czasem nawet z niego uciekała,

      Ale kiedy już tam była, nigdy na płacz sobie nie pozwalała,

      W podstawówce powoli zaczęto odkrywać jej talent sportowy,

      O dziwo zaczynała od piłki ręcznej i biegów przełajowych,

      W ósmej klasie do klubu narciarskiego „Maraton” wstąpiła,

      I od tego właśnie momentu całe swoje życie nartom poświęciła,

      Ale na marginesie powiedzmy, że lubiła też Język Polski,

      Regularnie brała udział w konkursach recytatorskich,

      W kwietniu roku tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego siódmego,

      Doszła aż do finału konkursu wojewódzkiego,

      W szkole średniej inni mogli pozazdrościć Justynie sportowych wyników,

      Bowiem w barwach klubu „Maraton” została Mistrzynią Polski Młodzików,

      Nie mogło również zabraknąć tytułu magistra u naszej Królowej,

      Miała niezwykle ciekawy temat pracy dyplomowej,

      Obciążenia treningowe jedynej juniorki z medalem Mistrzostw Świata analizowała,

      Nie da się więc ukryć, że wybitną postacią się zajmowała,

      I tak właśnie było, gdyż pisała o własnej osobie,

      Sama jest więc sobie sterem i żeglarzem jak mówi o sobie,

      A kto wie, może temat owej pracy magisterskiej,

      Przyczyni się w przyszłości do obfitej w sukcesy kariery trenerskiej,

      Warto bowiem wspomnieć, że już na obecne czasy,

      Nasza wyśmienita sportsmenka posiada tytuł trenera drugiej klasy,

      A mama myślała, że jej córka prawo będzie studiowała,

      To dlatego, że Justynka zawsze swoje zdanie miała,

      Ale młoda Kowalczykówna na sport stawiała z uporem,

      Z perspektywy czasu widzimy jak dobrym było to wyborem.

       

      A teraz przyszedł moment, aby w wersach tegoż wiersza,

      Napisać coś  o profesjonalnych Justyny osiągnięciach,

      Do owego tematu mógłbym użyć słów miliona,

      Oby więc Justyna nie poczuła się urażona,

      Bo Ona całe życie pracowała nad swoimi wynikami,

      A ja spróbuję je objąć zaledwie kilkoma linijkami,

      Ale Ona sporym dystansem do siebie się charakteryzuje,

      Więc myślę, że fakt ten specjalnie jej nie zdenerwuje,

      Skończmy zatem ze zbędnymi tłumaczeniami,

      I zajmijmy się wspomnianymi wynikami:

       

      Najbardziej cieszymy się oczywiście ze złota Olimpijskiego,

      Ale jest też srebro i dwa krążki z kruszcu brązowego,

      Złotem, srebrem i brązem w Vancouver nas uraczyła,

      A wcześniejszy brąz w Turynie wywalczyła,

      Zdobycia tego najważniejszego złota Olimpijskiego,

      Dokonała na 30 km klasykiem ze startu wspólnego,

      Po srebro sięgnęła za pomocą sprintu klasycznego,

      A do brązu konieczne było 15 km biegu łączonego,

      Wywalczenie tych trzech medali zasługuje na wielką chwałę,

      Ale piąte miejsce na 10 km stylem dowolnym to też osiągnięcie niebywałe,

      W Turynie trzecie miejsce na 30 km stylem dowolnym świętowaliśmy,

      Ale i z 8 miejsca w biegu łączonym zadowoleni byliśmy.

       

      Na Mistrzostwach Świata w Libercu dorobiła się złota podwójnego,

      Potrzebny był bieg łączony na 15 km i 30 km stylu dowolnego,

      Nie byłaby jednak sobą gdyby na tym poprzestała ,

      Bo jeszcze brąz na 10 km klasykiem Polsce zarezerwowała,

      Na Mistrzostwach Świata w Oslo Holmenkollen również była na szczycie,

      Dwa srebra i brąz to sukcesy, o których wielu marzy całe życie,

      Do zdobycia dwóch krążków koloru srebrnego,

      Konieczne było 10 km klasyku i 15 km biegu łączonego,

      Natomiast do kończącego Mistrzostwa medalu brązowego,

      Nasza Królowa użyła 30 km stylu dowolnego,

      Nie jestem w stanie opisać Jej sukcesów od „deski do deski”,

      Ale wspomnę jeszcze o dwóch triumfach w morderczym Tour de ski,

      O Jej formie równej i dla innych wręcz nieosiągalnej,

      Świadczą trzy Kryształowe Kule za triumfy w klasyfikacji generalnej,

      Ale już wcześniej do sukcesów nas przygotowywała,

      Bo w sezonie 2007/2008 na trzecim stopniu podium się zameldowała, 

      Ale żeby nasze życie było jeszcze bardziej kolorowe,

      Zdobyła małą kulę za biegi sprinterskie i dwie za biegi dystansowe,

      Mistrzostwo Polski ponad 30 razy i w każdej kategorii wygrywała,

      Fakt ten oznacza, że swoje rywalki po prostu deklasowała,

      Do tego czterokrotnie triumfowała w Uniwersjadzie,

      Na drugim i trzeci miejscu meldowała się po jednym razie.

       

      Najwięcej „Córka Kasiny Wielkiej” osiągnęła wśród seniorów,

      Ale było też srebro w Mistrzostwach Świata Juniorów,

      W innych kategoriach Justyna też budziła wśród rywalek postrach,

      Przypomnijmy o sukcesach w Młodzieżowych Świata Mistrzostwach,

      W tym elemencie nasza Królowa cztery złote ma medale,

      A do tego brąz jeszcze bardziej podnoszący jej chwałę.

       

      Nie byłoby jednak tych wszystkich sukcesów gdyby nie trener rzetelny,

      Bez wątpienia taką personą jest Aleksander Wierietielny,

      Ogrom sukcesów ta wyśmienita sportsmenka to właśnie jemu przypisuje,

      Po zdobyciu medalu w Turynie Jej pierwsze słowa to: „trenerze dziękuję”,

      To pokazuje, że oprócz swej ogromnej pracowitości,

      Nie brak Justynie tak cennej ludzkiej skromności.

       

      A teraz, po tych pisemnych przemyśleniach,

      Chciałbym użyć następującego zakończenia,

      Uśmiech Justynki to rzecz jest zjawiskowa,

      Jego piękno i urok trudno ubrać w słowa,

      Dla nas kibiców jest on skarbem narodowym,

      A dla samej sportsmenki znakiem firmowym,

      Postawa Justyny to prawdziwy wzór do naśladowania,

      Uśmiech, szczerość, ciężka praca są wręcz nie do odwzorowania,

      Warto też wspomnieć, że pomimo tych wszystkich wyrzeczeń i trudności,

      Nasza multimedalistka nic nie straciła ze swojej nieprzeciętnej kobiecości,

      Pomimo tylu sukcesów prezentuje taką normalną ludzką postawę,

      Lubi kawę, czerwone wino, polne kwiaty i mleczną czekoladę.

       

      Dziękuję Ci za to, że tyle radości wlewasz do serca mego,

      Dziękuję, że dzięki Tobie często słyszę Mazurka Dąbrowskiego,

      Dziękuję Ci za to, że Złoto Olimpijskie zdobyłaś po 38 latach,

      Dziękuję Ci za to, że jesteś dwukrotną Mistrzynią Świata,

      Dziękuję, że często raczysz nas zwycięstw smakiem,

      Dzięki Tobie jeszcze bardziej się cieszę, że jestem Polakiem,

      Dzięki Tobie z dumą chodzę w koszulce narodowej,

      Bo wiem, że jestem rodakiem prawdziwej Królowej.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Podziękowania dla Justyny Kowalczyk”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      polonczyk.barca
      Czas publikacji:
      piątek, 06 maja 2011 21:44
  • niedziela, 04 kwietnia 2010
  • sobota, 13 lutego 2010
    • Silver-Man

      adam

      Nareszcie się skończył ten empcjonujący konkurs. Nasz symbol, ikona, żywy pomnik polskiego sportu, znowu pokazał na co go stać. Przysłuchując się pierwszemu wywiadowi jakiego "Orzeł z Wisły" udzielił w TVP2, najbardziej urzekło mnie to jak powiedział: "kiedy po moim skoku zobaczyłem, ze jestem drugi łzy popłynęły mi po policzkach". Ciekawy był jeszcze jeden moment podczas tych zawodów (tzn. ciekawych momentów było wiele, ale taki najbardziej wpadający w oko), kiedy to Adaś przyglądając się skokowi Ammana zrobił bardzo ciekawą minę, kiedy to definitywnie stwierdził, że Szwajcar jednak wygrał. Ciekaw jestem co odczuwał po skoku Ammana? Czy było to: "hura mam srebro", czy też: "kurcze tak niewiele zabrako do złota"? Swoją drogą tego czego brakuje Małyszowi do osiągnięcia tak naprawdę wszystkiego w skokach narciarskich.

      Troszkę żal mi jest Morgensterna. Lubię tego zawodnika i szczerze życzyłem mu medalu. On jednak wydaje się nie wytrzymywać tej wielkiej presji, chociaż ma już jeden złoty olimpijski medal, więc ma też jakieś tam doświadczenie. Na tych zawodach potwierdziło się również to, że Schlierenzauer nie do końca dał sobie radę. Co prawda zdobył brąz, o czym wielu zapewne marzy, ale w jego przypadku chyba można mówić o porażce.

      Trzecie miejsce Schlierenzauera, ósme Morgensterna, jedenaste Wolfganga Loitzla i dopiero dziewiętnaste Andreasa Koflera, pozwalają również ostrzyć  sobie ząbki na konkurs drużynowy. Co prawda gdyby uznać wyniki dzisiejszego konkursu jako wynik zawodów drużynowych, Austria wygrałaby z notą 1023, a  drugie miejsce zajęłaby Norwegia, (986,5 punktów), niemniej jednak, porównując wyniki dzisiejszego występu Austriaków do tego co pokazywali jeszcze parę tygodni temu, można z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że nieco "zeszło z nich powietrze".

      Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Teraz wspólnie świętujmy srebro Adama Małysza. Swoją drogą na skoczni dużej już za tydzień może również być super. Adam już będzie miał z czym wracać do domu i ta świadomość może mu dać wewnętrzny luz, a to przecież tak bardzo ważne.

      Adam kochamy Cię

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      polonczyk.barca
      Czas publikacji:
      sobota, 13 lutego 2010 23:13
  • środa, 10 lutego 2010
  • niedziela, 31 stycznia 2010
    • Ale są jaja z tymi skokami

      W dniach 30-31 stycznia, na mamuciej skoczni w Oberstdorfie, odbyły się dwa konkursy skoków narciarskich, podczas których po raz pierwszy (w zawodach zimowych) testowano nowy system oceniania. Oprócz odległości i stylu brano pod uwagę siłę wiatru oraz długość rozbiegu.

      Do tej pory tegoż systemu próbowano jedynie podczas letnich Grand-Prix, a więc zawodów, które nie cieszą się taką popularnością jak te rozgrywane w zimie i tak naprawdę bardziej w wyobraźni mogliśmy sobie próbować przeliczać jakby to wyszło "w praniu".

      W sobotę 30 stycznia najbardziej godnym uwagi był bardzo bliski skok Gregora Schlierenzauera. Dwudziestoletni Austriak, który ostatnio wygrywa wszystko co można, oddał poleciał jedynie na odległość 169,5 metra.  Dla porównania choćby nasz Adaś  osiągnął 202,5 metra. Gregor skakał jednak z najkrótszego rozbiegu ze wszystkich pozostałych zawodników. Wydarzenie to bardzo rozzłościło samego skocznia jak i trenera austriackiej kadry Alexander Pointner.

      Pierwszą serię niedzielnego konkursu rozpoczęto z belki numer 23. Wiatr był pod narty, więc zawodnicy otrzymywali ujemne punkty. W miarę jak skakali coraz lepsi, rozbieg skracano rekompensując to dodatnimi punktami. Zmian naliczyłem pięć. Po pierwszej zawodnik otrzymywał +6,9 punktów, a po kolejnych odpowiednio +17,4; +21; +28,1. Ostatniej liczby dodatnich punktów… nie pamiętam. I to chyba pierwszy minus tego systemu. Po prostu człowiek zaczyna się gubić. Ostatecznie pierwszą serię ukończono na belce 15. Warto tutaj zaznaczyć, że z takiej samej wysokości skakał Adam Małysz oraz Gregor Schlierenzauer. "Orzeł z Wisły" skoczył 206,5m, a Austriak 9,5 metra bliżej. Gdyby na siłę szukać plusów manipulowania długością rozbiegu, można by powiedzieć, że pierwsza seria została rozegrana w miarę szybko. Pierwsi zawodnicy skakali daleko, więc prawdopodobnie, w którymś momencie trzeba by było przerwać pierwszą serię i rozpoczynać od nowa całą zabawę. Inny mógłby jednak powiedzieć, że gdyby organizatorzy musieli puszczać wszystkich z tej samej belki, konkurs zostałby rozpoczęty z niższego rozbiegu. I pewnie miałby rację. Dodatnim aspektem było też skrócenie rozbiegu przed skokiem Johana Remena Evensena, bowiem Norweg poleciał aż na odległość 217,5 metra. Ale z kolei Sklett Vegard-Haukoe, który skakał na początku, osiągając 210 metrów ukończył pierwszą serię na 17 pozycji, a np. Michael Uhrmann, który skakał później, po tym jak wylądował na 186,5 metra, ostatecznie zajął 9 miejsce. Trochę to wszystko głupie.

      W drugiej serii nie było już tyle manipulacji. Zawodnicy rozpoczęli z beli 19, a dla ostatniej "10" rozbieg skrócono o dwa oczka, a zawodnicy otrzymywali +7,2 punktów na wstępie. Po raz kolejny lepiej od Schlierenzauera zaprezentował się Adam Małysz.

      Najgorsze dla tego całego widowiska było to, że kibice zgromadzeni zarówno pod skocznią oraz przed telewizorami byli zdezorientowani. Wychodzi bowiem na to, że odległość w skokach narciarskich jest jedną z mniej ważnych rzeczy. Chyba nikt z nas, nawet światowej klasy matematyk, nie jest w stanie w momencie przeliczyć punktów za wiatr, belkę, podstawić te wszystkie (ciągle się zmieniające) wartości do jakiegoś wzoru i powiedzieć: "tak teraz on będzie prowadził" Można to było dostrzec słuchając chociażby komentatora. Na Małysza chyba ta cała zabawa nie wpłynęła. Regularnie zajmuje miejsce w pierwszej "10". Dzisiaj ukończył na miejscu szóstym.

      Bardzo ważnym jest jednak jeszcze jeden fakt. Czy ten konkurs nie odbije się czkawką Schlierenzauerowi? Czy po tym jak „spalił” sobotni skok nie straci wiary w siebie? Bardzo podobna sytuacja miała miejsce w roku 2003. Przed Mistrzostwami Świata w Val Di Fiemme. Wcześniej wszystko wygrywał Sven Hannawald i był murowanym faworytem do złotych medali. Jeden nieudany skok w poprzedzającym mistrzostwa konkursie w Villingen i wszystko się posypało. A dwa złote medale zdobył nasz kochany Adaś. Sytuacja jest trochę podobna. Zbliżają się Igrzyska Olimpijskie. Schlierenzauerowi źle nie życzę, ale najwyższy stopień podium byłby spełnieniem marzeń Adama i wszystkich nas, którzy zawsze mocno ściskamy za niego kciuki.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      polonczyk.barca
      Czas publikacji:
      niedziela, 31 stycznia 2010 20:32