Blogowa rubryka Grześka Polończyka

Wpisy

  • środa, 29 lipca 2009
    • Najbardziej opłacalna śmierć świata

      Jackson

      Kilka tygodni temu zmarł Michaele Jackson. Ten - moim zdaniem - najlepszy artysta świata na jakiś czas zniknął z estrady. Można jednak powiedzieć, że "umierając narodził się na nowo" i znowu jest o nim mniej więcej tak głośno jak w latach 90-tych. Kilka dni temu zdmuchnąłem kurz ze starego magnetowidu i zacząłem przeglądać pewną kasetę z piosenkami, którą kiedyś sobie jako dziecko nagrywałem. Większość czasu na tej kasecie zajmują piosenki Jacksona. Patrząc na teledyski do takich kawałków jak: "Black or white", "Heald the world", "Earth song", "Billy Jean", "Will You be there" albo "Man in the Mirror" (w którym pojawia się Lech Wałęsa) widać, że na tamte lata o wiele wyprzedzał konkurencję. Właściwie chyba nawet teraz różne gwiazdeczki nie potrafią zrobić takich teledysków jakie kilkanaście lat temu tworzył popularny "Jacko".  Na kasecie znajdowało się również kilka ciekawych wypowiedzi na temat Króla Popu. Osobiście najbardziej spodobały mi się te słowa: "kiedy Michael Jackson śpiewa, to tak jakby słychać było anielskie chóry, a gdy porusza stopami, to tak jakby sam Bóg tańczył"

      Kiedy miałem około 10, 11 może 12 lat szkolni rówieśnicy często się ze mnie śmiali, gdyż chodziłem w koszulce, na której widniało zdjęcie Jacksona. Ja jednak miałem to w "głębokim poważaniu". Kiedy teraz chodzę po ulicy w nieco innej koszulce (z tamtej już wyrosłem), która również przedstawia "Jacko", te same osoby mówią do mnie: "był wielki, uwielbiałem go od 10-tego roku życia…pamiętasz, często go słuchaliśmy…..". Śmierć Jacksona pokazała jak wiele jest fałszywych ludzi. Niejaki Paweł K. znany jedynie z tego, że potrafił zaśpiewać coś tam o "Zośce trzepiącej dywan i o jakiejś tam Heli" mówi, iż Jackson był bardziej "odtwórcą niż twórcą". Sorry, ale to chyba są jakieś jaja. Jeśli tak mówi jakaś pseudo gwiazdeczka polskiej chałtury, to co może on powiedzieć o samym sobie….?

      Pewne polskie kino przeprowadzi retransmisję koncertu Jacksona z Bukaresztu z roku 1992. Ma to być 30 lipca, a na początku tegoż miesiąca sprzedanych było już ponad sto biletów. Idąc przez miejskie ulice widzi się pełno koszulek z wizerunkiem Jacksona, a płyty sprzedają się jak ciepłe bułeczki, a więc biznes wspaniały.

      Przy okazji afer pedofilskich wiele osób się od niego odwróciło. Teraz gdy już umarł, prawie wszyscy mówią o nim jak o człowieku wielkim, beatyfikowanym, który na dniach zostanie świętym. Niestety śmierć Jacko jest chyba "najbardziej opłacalnym zgonem świata". Teraz piszą o Nim praktycznie jak o królu, a jeszcze niedawno pisano o nim jak o "królewskim czyścibucie". Ciekaw jestem co sobie myśli Michael jak sobie patrzy teraz na to wszystko z góry…?. Ma ktoś jakieś pomyłsy?

      Tak na marginesie zastanawiam się nad jeszcze pewną kwestią. Mój blog znajduje się w kategorii blogów sportowych. A zatem, żeby podpiąć ten artykuł pod sport powiem Jacksonowi: "You’ll Never Walk Alone". Tak właśnie swoim piłkarzom śpiewają kibice Liverpoolu na Anfield Road i Celticu Glasgow na Celtic Park. Zarówno podczas zwycięstwa jak i porażki…     

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      polonczyk.barca
      Czas publikacji:
      środa, 29 lipca 2009 11:14
  • piątek, 10 lipca 2009
    • Nastały REALne czasy antyfutbolu

      ronaldo

      Co łączy takich zawodników jak: Luis "Judasz" Figo, Zinedine Zidane, Kaka, i Cristiano Ronaldo? Oczywiście wszyscy grają (lub grali) w Realu Madryt, a transfer każdego z nich przekroczył 50 milionów Euro.

      Ostatnio wiele mówi się o krytykowaniu polityki Realu Madryt. Weźmy np. takiego Cristiano Ronaldo. Najdroższy zawodnik w historii futbolu kosztował "Królewskich" aż 94 miliony Euro. Ktoś mógłby powiedzieć, że ich kasa, więc mogą robić co im się podoba i to z grubsza byłaby racja. Jednak kasa tak naprawdę nie jest ich, gdyż, żeby kupić Kakę i Ronaldo trzeba było zaciągać olbrzymie kredyty. W dobie kryzysu takie pożyczki przez banki wydają się co najmniej nie na miejscu. Odnieśli się do tego nawet hiszpańscy politycy, którzy mówili, iż małemu przedsiębiorstwu bardzo trudno jest otrzymać kredyt, natomiast stołeczny klub nie miał z tym najmniejszych problemów.

      Wystarczy troszkę poczytać, aby stwierdzić, iż hiszpańska gospodarka przeżywa prawdziwy kryzys. Gazeta Wyborcza pisze, iż w lipcu 2008 roku bezrobocie dosięgło 2,43 miliona ludzi, co było wartością o 450 tysięcy większą niż rok wcześniej. Dodatkowo ciągle rosnąca inflacja, również powoduje coraz to większe problemy.

      Skończmy jednak z gospodarką i przejdźmy do wspomnianego wcześniej antyfutbolu. Przyszedł taki Kaka za 67 milionów Euro. To jest kwota bardzo duża. Luis "Judasz" Figo kosztował kilka lat temu Real 56 milionów, a Zidane 65.

      Najbardziej irytuje mnie jednak sprawa Cristiano Ronaldo. Moim zdaniem jest to piłkarz fałszywy. Kiedy rok temu miał przechodzić do Realu, ale negocjacje się nie powiodły mówił do kibiców ManU: „przepraszam Was, zwątpiłem, miałem chwilę słabości, ale to tutaj (czyt. na Old Trafford) jest mój dom”. Teraz na prezentacji na Bernabeu jeszcze dobrze piłki nie kopnął, a już całuje herb Realu mówią, że to zawsze było jego marzenie.

      Klubową miłość można było dobrze zauważyć, kiedy Messi w sezonie 06/07 po trzech bramkach strzelonych "Królewskim" ucałował Herb FC Barcelony.Politykę transferową „Los Blancos” krytykują nawet Platini oraz Pele.

      Podsumowując: REALne czasy antyfutbolu zbliżają się wielkimi krokami. Mówisz "REAL" myślisz: "kasiora antyfutbol". I nie tylko chodzi tutaj o wielkie pieniądze. Każdy na pewno pamięta jak Pepe (piłkarz Realu) kopał leżącego zawodnika Getafe, za co zawiesili go jedynie na 10 spotkań. A więc nawet zasada "leżącego się nie kopie" jest mu obca. W finale Ligi Mistrzów pomiędzy ManU i Barceloną, CR7 się nie spisywał, więc uderzył z całej siły piłkę w stronę ławki rezerwowych Barcelony.

      Porównajmy teraz Barcelonę. Jak to mówią: "Real kupuje, Barca wychowuje. Tutaj futbol opiera się głównie na wychowankach. Taki: Xavi, Iniesta, Puyol, Messi to nie tylko Profesorzy futbolu, ale także ludzie o wielkim sercu. Każdy kibic pamięta półfinał Ligi Mistrzów pomiędzy Dumą Katalonii, a Chelsea. Iniesta strzelił wtedy, w ostatnich sekundach meczu, cudownego gola, który zapisze się w historii futbolu. Buty z tego spotkania oddał na aukcję walcząc o zdrowie małego dziecka chorego na porażenie mózgowe… Szkoda słów, nie tylko wspaniały piłkarz, ale również człowiek o wielkim sercu. I tym właśnie różni się Real od Barcy. Barca to "Więcej niż Klub", nawet na koszulkach nie mają reklam, które dawałyby im korzyści finanosowe. Wręcz przeciwnie, na Trykotach znajduje się ligo UNICEF, a klub jeszcze do tego dopłaca. Real to bardziej firma zarabiająca ogromne pieniądze, a piłka zajmuje dalszą pozycję.

      Czekam z niecirpliwością na Gran Derbi.

      Visca el BARCA.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Nastały REALne czasy antyfutbolu ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      polonczyk.barca
      Czas publikacji:
      piątek, 10 lipca 2009 16:05