Blogowa rubryka Grześka Polończyka

FC Barcelona

  • wtorek, 19 stycznia 2010
    • Cieniutka linia pomiędzy miłością, a skrajną krytyką, czyli słów kilka o sytuacji Ibrahimovicia w Barcelonie

      Ibra

      Zlatan Ibrahimović to jeden z takich piłkarzy, który nie tylko potrafi świetnie grać w piłkę, ale również, dzięki swej wspaniałej technice, dostarczyć kibicom dodatkowych, wspaniałych emocji. Nie każdy pewnie wie, że trenował on przez wiele lat  taekwondo i w tej właśnie sztuce walki dorobił się czarnego pasa. Zapewne fakt ten pomaga mu w wykonywaniu wielu ekwilibrystycznych trików. Ma wprost niespotykaną jak na swój wysoki wzrost technikę. Szczególnie w lidze hiszpańskiej, gdzie oprócz mistrzostwa liczy się również piękno prezentowanej gry, taki zawodnik to prawdziwy skarb.

      Ale do rzeczy. Kiedy Zlatan przechodził z Interu do Barcelony, wielu się z tego cieszyło, ale nie brakowało również sceptyków, którzy twierdzili, że kupno tegoż zawodnika oraz oddanie Eto`o w rozliczeniu to prawdziwa pomyłka. Niemniej jednak Zlatan już od początku swoich występów w Barcelonie zaczął zdobywać bramki. Na ten moment (stan na 19.01.2010) ma ich jedenaście w rozgrywkach ligowych i po jednej w Lidze Mistrzów oraz Copa del Rey. To wynik całkiem niezły jak na debiutanta w Primera Division, gdyż liga włoska, a liga hiszpańska różnią się ze sobą i to sporo. Oprócz tego, że popularny "Ibracadabra", jak zaczęto nazywać Szweda, strzelał dużo goli to jeszcze przy wielu innych asystował, a fakt taki jest dosyć rzadki zważając na to, że Ibrahimović jest „klasyczną 9”, czyli najbardziej wysuniętym napastnikiem. Można by jeszcze wspomnieć, że jego asysty są nieprzeciętnej urody, ale to już zostawmy.

      Szczyt uwielbienia Ibrahimovicia przypadł na dzień 29.11.2009. Odbywał się wtedy mecz z największym rywalem, czyli Realem Madryt. Smaczku dodawał fakt, że spotkanie odbyło się dokładnie w 110 rocznicę powstania FC Barcelony. Mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla Dumy Katalonii, a gola na wagę zwycięstwa zdobył… oczywiście Ibrahimović. Tą akcję chciałoby się oglądać wielokrotnie: (przynajmniej ja tak mam)

      Zlatan Ibrahimović to jeden z takich piłkarzy, który nie tylko potrafi świetnie grać w piłkę, ale również, dzięki swej wspaniałej technice, dostarczyć kibicom dodatkowych, wspaniałych emocji. Nie każdy pewnie wie, że trenował on przez wiele lat  taekwondo i w tej właśnie sztuce walki dorobił się czarnego pasa. Zapewne fakt ten pomaga mu w wykonywaniu wielu ekwilibrystycznych trików. Ma wprost niespotykaną jak na swój wysoki wzrost technikę. Szczególnie w lidze hiszpańskiej, gdzie oprócz mistrzostwa liczy się również piękno prezentowanej gry, taki zawodnik to prawdziwy skarb.

      Ale do rzeczy. Kiedy Zlatan przechodził z Interu do Barcelony, wielu się z tego cieszyło, ale nie brakowało również sceptyków, którzy twierdzili, że kupno tegoż zawodnika oraz oddanie Eto`o w rozliczeniu to prawdziwa pomyłka. Niemniej jednak Zlatan już od początku swoich występów w Barcelonie zaczął zdobywać bramki. Na ten moment (stan na 19.01.2010) ma ich jedenaście w rozgrywkach ligowych i po jednej w Lidze Mistrzów oraz Copa del Rey. To wynik całkiem niezły jak na debiutanta w Primera Division, gdyż liga włoska, a liga hiszpańska różnią się ze sobą i to sporo. Oprócz tego, że popularny "Ibracadabra", jak zaczęto nazywać Szweda, strzelał dużo goli to jeszcze przy wielu innych asystował, a fakt taki jest dosyć rzadki zważając na to, że Ibrahimović jest „klasyczną 9”, czyli najbardziej wysuniętym napastnikiem. Można by jeszcze wspomnieć, że jego asysty są nieprzeciętnej urody, ale to już zostawmy.

      Szczyt uwielbienia Ibrahimovicia przypadł na dzień 29.11.2009. Odbywał się wtedy mecz z największym rywalem, czyli Realem Madryt. Smaczku dodawał fakt, że spotkanie odbyło się dokładnie w 110 rocznicę powstania FC Barcelony. Mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla Dumy Katalonii, a gola na wagę zwycięstwa zdobył… oczywiście Ibrahimović. Tą akcję chciałoby się oglądać wielokrotnie: (przynajmniej ja tak mam)

      Ibrahimović czasem nawet faulując pokazywał swoje nieprzeciętne wręcz walory i doskonałe techniczne przygotowanie:

      Ale ostatnio Zlatanowi nieco popsuł się celownik. Dodatkowo Szwed przysporzył sobie sporo przeciwników (tu zresztą należy im przyznać trochę racji), gdy brutalnie sfaulował jednego z piłkarzy Villarreeal

      Ale ostatnio Zlatanowi nieco popsuł się celownik. Dodatkowo Szwed przysporzył sobie sporo przeciwników (tu zresztą należy im przyznać trochę racji), gdy brutalnie sfaulował jednego z piłkarzy Villarreal. Należy jednak dodać, że wcześniej ciągle był kopany po kostkach, ale sędzia jakoś tego nie zauważał. No niestety, puściły mu nerwy i bądź co bądź to zachowanie należy ostro skrytykować.

      Niezrozumiała jest jednak dla mnie postawa kibiców, którzy po paru nieudanych meczach Zlatana już piszą, że nie trzeba go było kupować w zamian za Eto`o, gdyż nigdy nie dorówna Kameruńczykowi. Mało tego nie dorośnie mu nawet do pięt (takie komentarze też czytałem).

      Eto`o również marnował wiele 100% sytuacji, a gdy Zlatan nie trafił w ostatnim meczu do pustej bramki, gdyż się potknął to już wielkie halo się zrobiło. To nie robot tylko człowiek. Samuel Eto`o zdobył w Serie A osiem bramek w 16 meczach, a Ibrahimović ma ich już 11. W lidze hiszpańskiej więcej bramek zaliczył tylko Messi (notabene najlepszy piłkarz świata) i David Villa, który od początku piłkarskiej karier gra w Hiszpanii, a w Valencii (swoim obecnym klubie) od 2005 roku. Jak wspomniałem Messi również marnuje wiele "setek", które nierzadko wypracowuje mu właśnie Zlatan.

      Krótko mówiąc ja tam jestem z Ibrahimovciem i trzymam mocno kciuki za niego. Jestem niemal pewien, że już niedługo znowu zacznie strzelać, a ci co teraz tak niemiłosiernie go krytykują będą mówić, że jest piłkarskim Bogiem. No, ale cóż w życiu też bywa podobnie…

      Visca el Barca

      Visca el Ibra.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Cieniutka linia pomiędzy miłością, a skrajną krytyką, czyli słów kilka o sytuacji Ibrahimovicia w Barcelonie”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      polonczyk.barca
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 stycznia 2010 22:46
  • środa, 02 września 2009
    • Sportowo pucharowo, czyli podsumowanie sierpniowych wydarzeń w FC Barcelonie

      Puchar

      Za nami kolejny miesiąc roku 2009. Zakończyły się wakacje, uczniowie rozpoczynają szkolne zmagania, a FC Barcelona powoli zaczyna wkraczać w nowy sezon. W niniejszym podsumowaniu skupię się tylko na meczach o większą stawkę, czyli zacznę od tego, co działo się w pierwszym spotkaniu w ramach Super Pucharu Hiszpanii.

      "Duma Katalonii" o wspomniane wyżej trofeum walczyła z Athletic Bilbao. Pierwszy mecz odbył się na stadionie Basków i zakończył się wynikiem 2:1 na korzyść FC Barcelony. Bramkę dla Athletic zdobył De Marcos, natomiast dla podopiecznych Guardioli gole strzelali kolejno Xavi i Pedro. To spotkanie pokazało kilka bardzo ciekawych rzeczy. Mianowicie: na lewej obronie bardzo kiepsko radził sobie Abidal, który tego dnia bez wątpienia był najsłabszym ogniwem w katalońskim teamie. Bardzo dobre podejście do swych wychowanków pokazał Guardiola. W pierwszych 45 minutach źle grał Pedro, pomimo tego rener pozwolił mu wybiec na murawę w drugiej połowie, a ten odpłacił się asysta przy bramce Xavi`ego, a następnie sam wpisał się na listę strzelców. Takie podejście Pepa zapewne pozwala zawodnikom uwierzyć w swoje możliwości. Podczas, gdy FC Barcelona prowadziła już 2:1 Guardiola zdecydował się na bardzo ciekawy element taktyczny, bowiem za Xavi`ego wpuścił Sergio Busquetsa. Po boisku biegał już Seydou Keita i Yaya Toure, więc mieliśmy na murawie trzech defensywnych pomocników. Po raz kolejny z dobrej strony pokazał się Dani Alves, który przypomniał wszystkim, że jest najlepszym prawym obrońcą na świecie. Fanów zapewne ucieszyło również to, że Barca potrafiła zwyciężyć wobec absencji takich zawodników jak: Messi, Iniesta oraz Ibrahimović. Kolejnym miłym faktem była bardzo dobra gra Bojana.

      Następnym rywalem "Blaugrana" był Manchester City, a trofeum jakie było do zdobycia to Puchar Gampera. Barca co prawda przegrała 0:1 po golu Petrova, niemniej jednak do składu awizowani byli w większości bardzo młodzi piłkarze, którzy dopiero nabierają doświadczenia jeżeli chodzi o pierwszy skład. Swojego debiutu wreszcie doczekał się Zlatan Ibrahimović, który grał dosyć kiepsko, ale był to jego pierwszy mecz w nowym zespole i nie wolno go ganić.

      Kolejna potyczka, to rewanż z Athletic Bilbao w ramach Super Pucharu Hiszpanii. "Duma Katalonii" nie dała swoim przeciwnikom najmniejszych szans, pokonując ich 3:0 po dwóch golach Messi`ego i jednym trafieniu Bojana zapewniając sobie ostateczny triumf w dwumeczu. Wartym odnotowania jest fakt, że wspaniale na lewej obronie prezentował się Maxwell, dając tym samym niezły dylemat Guardioli na kogo ma postawić w zbliżającym się arcyważnym meczu o Super Puchar Europy. Czy na niego, czy też na bardziej doświadczonego Abidala, który kiepsko grał w pierwszym spotkaniu. Niezbyt dobrze prezentował się Zlatan, natomiast jego zmiennik, którym był Bojan, strzelił bramkę kilka sekund po tym jak tylko wszedł na boisko.

      Najbardziej ekscytujące spotkanie tego miesiąca, to potyczka Barcelony z Szachtarem Donieck w ramach Super Pucharu Europy. Piłkarze z Ukrainy zamurowali wręcz swoją bramkę licząc jedynie na kontry. Wynikiem tego był fakt, iż klub z Katalonii potrzebował aż 115 minut, aby strzelić upragnionego gola i zdobyć kolejne trofeum. (To spotkanie bardzo przypominało dwumecz Barcelona – Chelsea z poprzedniego sezonu Ligi Mistrzów). Po raz kolejny dosyć kiepsko źle grał Ibrahimović, który został zmieniony przez Pedro, który z kolei chwilę potem, po cudownym podaniu Messi`ego, umieścił piłkę w siatce. Należy więc zauważyć, że po raz kolejny na listę strzelców wpisał się zawodnik będący zmiennikiem Szweda. Ostatecznie Blaugrana wygrała 1:0 i po raz trzeci w historii zdobyła Super Puchar Europy. Bardzo dobrze w tym meczu na lewej obronie zaprezentował się Abidal, na którego ostatecznie postawił Pep, pokazując tym samym, że w meczach o bardzo wysoką stawkę można na niego liczyć, a słaby występ w pierwszym spotkaniu o Super Puchar Hiszpanii był "niedyspozycją dnia"

      Ostatniego dnia sierpnia Barcelona rozpoczęła ligowy sezon, a przeciwnikiem Katalończyków był Sporting Gijon. Barca nie miała najmniejszych problemów z pokonaniem rywala, strzelając trzy bramki i nie tracąc ani jednej. Wszystkie gole padły po strzałach głową, a na listę strzelców wpisywali się kolejno Bojan, Keita i Ibrahimović, któremu w końcu udało się strzelić pierwszą bramkę dla nowego klubu i to chyba najbardziej ucieszyło fanów w tym spotkaniu. Niestety podczas tego spotkania urazu nabawił się Bojan, który nie zagra przez kilka najbliższych spotkań.

      Podsumowując:

      W zakończonym właśnie miesiącu Duma Katalonii zdobyła dwa bardzo ważne trofea. Wywalczony Super Puchar Hiszpanii oraz Super Puchar Europy, to chyba najlepszy początek sezonu jaki mona sobie wymarzyć. W pięciu spotkaniach, o których tutaj pisałem, podopieczni Guardioli zdobyli dziewięć bramek, (średnia 1,8 na mecz) przy dwóch straconych (0,4 na mecz). Bardzo dobrze prezentują nam się wychowankowie piłkarskiej szkółki La Masia, którzy zdobyli aż siedem spośród dziewięciu goli. Na listę strzelców pisywali się: dwukrotnie Messi, Pedro i Bojan, natomiast po jednym trafieniu zaliczyli tacy zawodnicy jak: Xavi, Keita i Ibrahimović. Cieszy również to, że Barcelona potrafi gładko wygrywać mecze, gdy na boisku nie ma tak ważnego zawodnika jakim jest Iniesta.

      Powinniśmy zatem być bardzo zadowoleni z postawy podopiecznych Guardioli. Jeżeli taki poziom się utrzyma, możemy być spokojni o kolejne trofea.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      polonczyk.barca
      Czas publikacji:
      środa, 02 września 2009 22:38
  • środa, 25 marca 2009
  • niedziela, 18 stycznia 2009
    • Barca czaruje i nikt jej nie dorównuje – podsumowanie pierwszej połowy sezonu 2008/2009

      czar

      To, co w obecnym czasie swoją postawą reprezentuje FC Barcelona wprawia w zachwyt nie tylko jej kibiców, ale także sympatyków innych hiszpańskich klubów i zapewne całą piłkarską Europę. O miażdżącej przewadze Blaugrany można by pisać wiele, ale ja postaram się możliwie najkrócej streścić to, co Barca "wyprawia" w ramach rozgrywek o Mistrzostwo Hiszpanii:

      Podopieczni Pepa Guardioli w dziewiętnastu spotkaniach zdobyli aż 59 bramek. Daje to średnią około 3,1 gola na mecz. Do siatki rywali trafiali:

      Nazwisko

      Liczba bramek

      Samuel Eto`o

      18

      Leo Messi

      12

      Henry

      11

      Xavi

      4

      Gudjohnsen

      3

      Seydou Keita

      3

      Dani Alves

      2

      Iniesta

      2

      Rafael Marquez

      1

      Yaya Toure

      1

      Bramki samobójcze

      2

      Ogółem

      59

      Powyższa tabela mówi sama.

      Jeżeli chodzi o liczbę bramek straconych, Duma Katalonii i w tym przypadku pozostawia swoich rywali daleko w tyle. W dziewiętnastu pojedynkach, Victor Valdes zaledwie trzynaście razy musiał wyjmować piłkę z siatki, co daje około 0,7 gola straconego na jedno spotkanie. Do tego należy dodać, iż tylko dwa zespoły (Betis Sewilla i Osasuna) zaaplikowały Blaugranie więcej niż jedno trafienie. (Oba teamy dwukrotnie doprowadziły katalońskiego bramkarza do kapitulacji).

      Złe miłego początki

      W meczu otwierającym sezon, klub z Katalonii mierzył się ze słabiutką Numancią, która jest beniaminkiem i dopiero raczkuje po pierwszoligowych boiskach. Piłkarze Barcy przegrali 0:1, a taki wynik, z takim rywalem sprawił, że już na samym początku kibice poczuli się lekko zaniepokojeni. Druga kolejka, to potyczka z Racingiem Santander i tylko remis.

      Potem było już tylko lepiej

      Na szczęście od trzeciej kolejki "machina się rozkręciła" i piłkarze Azulgrany zaczęli aplikować przeciwnikom nawet po sześć bramek w jednym spotkaniu. Dopiero kilka tygodni później, zwycięską passę Barcelony przerwało Getafe, które wywiozło z Camp Nou jeden cenny punkt. I to by było na tyle jeśli chodzi o małe potknięcia katalońskiego teamu. Resztę pojedynków, piłkarze Guardioli zakończyli zwycięstwem.

      Nie mam zamiaru przypominać wyników wszystkich spotkań, ale jak tu nie wspomnieć o wygranej z Realem Madryt 2:0, Sevillą 3:0, Valencią 4:0, Villarrealem 2:1, Atletico Madryt 6:1, czyli z klubami, które są najgroźniejszymi rywalami FC Barcelony. Blaugrana na dziewiętnaście spotkań wygrała szesnaście, dwa zakończyła podziałem punktów, raz trzeba było znieść gorycz porażki.

       

      Nie ma co zapeszać, popadać w huraoptymizm i już cieszyć się z Mistrzostwa Hiszpanii. Real Madryt rośnie w siłę, wyraźnie się odradza i piłkarze Dumy Katalonii będą musieli jeszcze dużo walczyć, żeby bezpiecznie utrzymywać przewagę nad najgroźniejszym rywalem. Wszystko jest jednak na dobrej drodze i z tego powinniśmy się teraz cieszyć. Hasło na drugą połowę sezonu: "robić swoje i nie oglądać się na innych". Wtedy "hiszpański film piłkarski" na pewno zakończy się po naszej myśli.

      Zacząłem słowami: "Barca czaruje i nikt jej nie dorównuje", a zakończę "La Liga, czyli nikt Barcy nie dościga". Oby tak dalej.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Barca czaruje i nikt jej nie dorównuje – podsumowanie pierwszej połowy sezonu 2008/2009”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      polonczyk.barca
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 stycznia 2009 13:04
  • wtorek, 23 grudnia 2008
    • Grudzień okiem Barcelonismo

      styczeń

      Ostatni miesiąc roku 2008 był dla katalońskiego teamu wyśmienity. Ciężko znaleźć jedno słowo, którym można by opisać grę Barcelony. Efektowny i efektywny futbolu swojego ulubionego zespołu to rzecz, o której marzy każdy kibic. Zacznijmy jednak od początku.

      Primera Division

      W grudniu, w ramach rozgrywek o Mistrzostwo Hiszpanii, Blaugrana rozegrała trzy prawdziwe klasyki. Na początek na drodze podopiecznych Pepa Guardioli stanęła Valencia. Popularne "Nietoperze" zostały rozgromione aż 4:0. Trzy razy na listę strzelców wpisał się Thierry Henry oraz jedno trafienie dołożył Dani Alves. Mikołajkowego prezentu, w aż takich wymiarach chyba mało kto się spodziewał.

      Tydzień później nadszedł czas na wielkie Derby Europy. Mecz FC Barcelony z Realem Madryt to prawdziwy hit, który elektryzuje nie tylko kibiców, ale także "zwykłych" ludzi nie sympatyzujących z żadnym zespołem. Duma Katalonii po raz ostatni pokonała Królewskich w roku 2005, kiedy to na Santiago Bernabeu popis swych umiejętności pokazał Ronaldinho. Brazylijczyk przeprowadził wtedy dwa rajdy lewą flanką boiska, po których Iker Casillas musiał wyciągać piłkę z siatki. Gola zdobył też Eto`o i tym sposobem Barca pokonała Real 3:0. W kolejnych pięciu meczach pomiędzy tymi, od zawsze rywalizującymi ze sobą drużynami, dwa razy padał remis, a trzy razy lepsi okazywali się gracze ze stolicy Hiszpanii. Jednak trzynasty grudzień 2008 okazał się dla Blaugrany szczęśliwy i po golach Eto`o oraz Messi`ego, kibice na Camp Nou cieszyli się ze zwycięstwa 2:0.

      Następnym rywalem był Villareal. Piłkarze "Żółtej Łodzi Podwodnej" w prawdzie potrafili pokonać Valdesa (co w przypadku dziewięciu straconych bramkach w piętnastu meczach wydaje się być sprawą trudną) i wyjść na prowadzenie ,ale Katalończycy szybko się otrząsnęli i strzelili dwie bramki. Pierwszy bramkarza Villarreal pokonał Seydou Keita, a następnie na listę strzelców wpisał się Thierry Henry.

      Podsumowując: Piłkarze Pepa Guardioli w trzech ligowych spotkaniach zdobyli osiem bramek, przy zaledwie jednej straconej. Cztery razy do siatki rywala trafiał Henry, po jednym golu dołożyli: Eto`o, Messi, Alves i Seydou Keita. Należy dodać, że Real Madryt, Valencia i Villarreal to drużyny, które znajdują się na szczycie tabeli Primera Division.

      (Można by jeszcze wspomnieć o zwycięstwie nad Sevillą 3:0 na boisku Andaluzyjczyków, ale to było pod koniec listopada, więc nie biorę tego pod uwagę w podliczaniu. Ale fakt faktem Barca wyszła zwycięsko z czterech spotkań z najlepszymi zespołami hiszpańskiej ekstraklasy.

      Liga Mistrzów:

      Barcelona w grudniu rozegrała tylko jeden mecz w ramach Ligi Mistrzów. Pojedynek z Szachtarem Donieck zakończył się wprawdzie porażką Katalończyków przed własną publicznością 2:3, ale ten wynik absolutnie nie odzwierciedla postawy Blaugrany. Barca już wcześniej zapewniła sobie pierwsze miejsce w tabeli, a wobec zbliżającego się meczu z Realem, Guardiola wystawił mocno rezerwowy skład. Bramki dla Dumy Katalonii w tym meczu zdobywali odpowiednio: Sylvinho i Sergio Busquets.

      Co można zatem powiedzieć o piłkarzach Barcelony jeśli mówimy o grudniowych osiągnięciach…Jak pisałem na początku trudno znaleźć słowa, które w pełni oddawałyby piękno i skuteczność zarazem. Barca gra pięknie, przeprowadza wiele akcji, które (co najważniejsze) kończą się bramkami. Oby tak dalej panowie w nowym roku.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      polonczyk.barca
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 grudnia 2008 18:50